Wisła Płock awansowała do 1/16 finału Pucharu Polski, ale wynik 3:2 z Wikędem Luzino mówi tylko część prawdy o tym meczu. Po godzinie gry goście prowadzili 3:0 i wydawało się, że debiutant z III ligi został już pozbawiony złudzeń. Potem wydarzyło się niemal wszystko, co sprawia, że Puchar Polski potrafi być nieprzewidywalny: dwa rzuty karne, czerwona kartka, nieuznany gol, poprzeczka, słupek i bramka w 95. minucie, informuje sportowynews.pl.
Jeszcze w 60. minucie pachniało spokojnym awansem Wisły. Pół godziny później zespół z Ekstraklasy odliczał sekundy do końcowego gwizdka.
Wikęd Luzino – Wisła Płock 2:3. Jak padały bramki?
Spotkanie I rundy STS Pucharu Polski rozegrano w środę 2 września 2026 roku. Wisła szybko wykorzystała różnicę doświadczenia. Już w 6. minucie wynik otworzył Marcin Kościelecki, a tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył Łukasz Sekulski.
Po zmianie stron sytuacja gospodarzy stała się jeszcze trudniejsza. W 60. minucie Krystian Pomorski, który pojawił się na boisku z ławki rezerwowych, zdobył trzecią bramkę dla Wisły. W tym momencie niewiele wskazywało na to, że końcówka będzie nerwowa dla płocczan.
| Minuta | Wynik | Strzelec | Co się wydarzyło? |
|---|---|---|---|
| 6′ | 0:1 | Marcin Kościelecki | Wisła szybko obejmuje prowadzenie |
| 45′ | 0:2 | Łukasz Sekulski | Gol tuż przed przerwą |
| 60′ | 0:3 | Krystian Pomorski | Ekstraklasowiec ma trzy bramki przewagi |
| 64′ | 1:3 | Robert Ziętarski | Rzut karny po interwencji VAR |
| 90+5′ | 2:3 | Przemysław Kostuch | Drugi rzut karny dla Wikędu |
Pełną relację z przebiegu spotkania oraz składy opublikowały m.in. WP SportoweFakty i Weszło.
Przy 0:3 mecz się nie skończył. Wtedy Wikęd zaczął naciskać
Najciekawsza część spotkania rozpoczęła się cztery minuty po trzecim golu Wisły. Pomorski nadepnął rywala we własnym polu karnym. Sędzia Mateusz Jenda po analizie VAR podyktował jedenastkę, a Robert Ziętarski wykorzystał ją i zmniejszył stratę do dwóch bramek.
To nie był jeszcze moment, w którym Wisła musiała panicznie bronić wyniku. Był jednak pierwszym sygnałem, że gospodarz nie zamierza potraktować wyniku 1:3 jak honorowego pożegnania z rozgrywkami.
Wikęd ruszył odważniej. Michał Bednarski trafił nawet do siatki, ale bramka nie została uznana z powodu spalonego.
„Nie takie cuda już się zdarzały” – mówili przedstawiciele Wikędu przed spotkaniem w rozmowie z TVP Sport.
Przedmeczowa wypowiedź, przytoczona przez TVP Sport, w ostatnich kilkunastu minutach przestała brzmieć jak typowa pucharowa deklaracja słabszej drużyny.
Czerwona kartka dla Kobackiego całkowicie zmieniła końcówkę
Kluczowa sytuacja nastąpiła około kwadransa przed końcem. 17-letni Jan Marosi znalazł się przed szansą wyjścia sam na sam z Rafałem Leszczyńskim. Goniący go Olaf Kobacki zatrzymał zawodnika Wikędu faulem i zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę.
Wisła została w dziesiątkę, a Wikęd dostał coś, czego najbardziej potrzebowała drużyna goniąca wynik: przestrzeń, przewagę liczebną i przekonanie, że rywal zaczyna mieć problem.
- Wikęd wcześniej zdobył bramkę na 1:3 z rzutu karnego.
- Po czerwonej kartce mógł atakować w przewadze jednego zawodnika.
- Michał Bednarski trafił w poprzeczkę.
- W kolejnej groźnej sytuacji piłka zatrzymała się na słupku.
- Rafał Leszczyński musiał interweniować po kolejnych próbach gospodarzy.
To właśnie w tym fragmencie różnica pomiędzy Ekstraklasą a III ligą praktycznie przestała być widoczna na boisku.
Wisła również miała okazję, by definitywnie zamknąć spotkanie. Said Hamulić minął bramkarza w sytuacji sam na sam, lecz wypuścił piłkę zbyt daleko i nie zdołał zakończyć akcji strzałem do pustej bramki. Chwilę później płocczanie jeszcze mocniej odczuli konsekwencje niewykorzystanej szansy.
90+5. Drugi karny i nagle do dogrywki brakowało jednej bramki
W doliczonym czasie gry Pomorski po raz drugi sprokurował rzut karny – tym razem po zagraniu ręką. Roberta Ziętarskiego nie było już na boisku, więc do piłki podszedł Przemysław Kostuch.
Nie pomylił się. W 95. minucie zrobiło się 2:3.
W tym momencie scenariusz, który po godzinie gry wydawał się absurdalny, stał się bardzo prosty: jeszcze jeden gol Wikędu oznaczałby dogrywkę. Na kolejną akcję, która mogłaby doprowadzić do sensacji, zabrakło jednak czasu. Wisła utrzymała prowadzenie i awansowała.
Dlaczego 2:3 z Wikędem powinno być dla Wisły ostrzeżeniem?
Nie ma sensu udawać, że sam awans zamyka temat. Wisła wykonała podstawowe zadanie, ale sposób, w jaki straciła kontrolę nad spotkaniem, jest znacznie ciekawszy niż końcowy rezultat.
Przy stanie 3:0 ekstraklasowy zespół miał mecz dokładnie w takim miejscu, w jakim chciał go mieć. Tymczasem w ciągu ostatnich 30 minut:
- sprokurował dwa rzuty karne,
- stracił zawodnika po czerwonej kartce,
- pozwolił rywalowi stworzyć kilka sytuacji bramkowych,
- nie wykorzystał okazji na zamknięcie spotkania przy kontrataku,
- do ostatnich sekund musiał bronić jednobramkowego prowadzenia.
Dla Wisły ma to znaczenie również z innego powodu. Przed spotkaniem oficjalna strona klubu przypominała, że płocczanie w trzech poprzednich edycjach Pucharu Polski kończyli udział już na pierwszej rundzie. Tym razem tej serii nie przedłużyli, ale przez kilka końcowych minut ryzyko kolejnego bardzo wczesnego odpadnięcia stało się realne. Więcej o pucharowej historii zespołu można przeczytać w oficjalnej zapowiedzi Wisły Płock.
Kim jest Wikęd Luzino? Ten mecz był dla klubu historyczny
Skala niespodzianki, która omal nie wydarzyła się w Luzinie, jest lepiej widoczna po spojrzeniu na oba kluby.
Wisła rywalizuje na poziomie Ekstraklasy. Wikęd występuje w III lidze, czyli na czwartym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Co więcej, dla klubu z kaszubskiej miejscowości był to pierwszy w historii występ w ogólnopolskim Pucharze Polski.
Luzino liczy około 8 tys. mieszkańców. Przed meczem TVP Sport opisywał również nietypowe realia funkcjonowania drużyny: zdecydowana większość jej zawodników łączy piłkę z normalną pracą zawodową. W zespole są m.in. żołnierze, przedstawiciele handlowi oraz osoby zatrudnione przy produkcji.
Nie był to jednak przypadkowy amatorski zespół postawiony naprzeciwko ekstraklasowca. Wikęd został wicemistrzem swojej grupy III ligi w poprzednim sezonie, a w nowych rozgrywkach również rozpoczął dobrze. Oficjalna zapowiedź Wisły wskazywała, że po sześciu kolejkach miał 13 punktów, zajmował trzecie miejsce i zdobył już 16 bramek.
Dlatego końcówkę w Luzinie można nazwać niespodzianką, ale nie przypadkiem. Wikęd wykorzystał błędy Wisły i miał wystarczającą jakość, żeby naprawdę je ukarać.
Co oznacza wynik Wikęd Luzino – Wisła Płock 2:3?
Najważniejsza konsekwencja jest jednoznaczna: Wisła Płock gra dalej i awansowała do 1/16 finału Pucharu Polski. Wikęd kończy swój historyczny debiut na szczeblu centralnym już po pierwszym meczu.
Ale dla gospodarzy wynik 2:3 nie musi być historią o niewykorzystanej okazji. Przy stanie 0:3 trzecioligowiec mógł po prostu zniknąć z meczu. Zamiast tego doprowadził do sytuacji, w której ekstraklasowiec po bramce w 95. minucie nie cieszył się z efektownego awansu, lecz pilnował ostatnich sekund.
Dla Wisły wniosek jest odwrotny. Awans jest faktem, lecz prowadzenie 3:0 przeciwko zespołowi z niższej ligi nie powinno zamieniać się w walkę o przetrwanie przy 3:2. W kolejnej rundzie podobne kilkanaście minut może już kosztować znacznie więcej.
W kontekście polskiej piłki warto też sprawdzić, co musi się wydarzyć, by Dawid Kownacki trafił do Pogoni Szczecin.
1 komentarz