Dwie osoby nie żyją, a kilku kolejnych turystów doznało obrażeń zagrażających życiu. To bilans serii wypadków, do których doszło na początku października w Tatrach. W piątek, 9 października 2026 roku, ratownicy TOPR opublikowali szczegółowe podsumowanie swoich interwencji. Zwrócili uwagę na jeden powtarzający się szczegół: osoby, które spadały z wysokości, miały ze sobą raczki turystyczne, ale nie posiadały raków ani czekana, informuje sportowynews.pl.
Wypadki wydarzyły się między innymi w rejonie Zawratu, Koziej Przełęczy i Szpiglasowej Przełęczy. Ratownicy wielokrotnie wykorzystywali śmigłowiec, transportując rannych do zakopiańskiego szpitala. Przyczyną szczególnego zagrożenia stał się twardy, zlodowaciały śnieg, który pozostał po opadach z końca września.
Przed weekendem 10–11 października służby ponownie ostrzegają turystów. Wysokogórskie szlaki, mimo jesiennej pory roku, wymagają już przygotowania odpowiedniego do warunków zimowych.
TOPR ujawnił, co łączyło upadki turystów w Tatrach
W opublikowanym 9 października oficjalnym raporcie z działań ratowniczych TOPR opisał interwencje prowadzone od 2 do 7 października. Szczególną uwagę poświęcono wyposażeniu osób, które spadały ze stromych, zaśnieżonych zboczy.
Według ratowników żadna z tych osób nie miała raków i czekana. Poszkodowani korzystali jedynie z raczków, przeznaczonych do znacznie łatwiejszego terenu.
„Raczki turystyczne pomagają w chodzeniu po łatwych i niestromych ścieżkach w dolinach” – przypomina TOPR.
Na twardym śniegu zalegającym na stromym zboczu niewielkie kolce nie zapewniają takiego oparcia jak właściwie dobrane raki. Wystarczy utrata równowagi, aby rozpocząć niekontrolowany zjazd. Gdy poniżej znajdują się skały lub urwisko, konsekwencje mogą być tragiczne.
Nie chodzi więc wyłącznie o to, czy turysta ma na butach metalowe kolce. Znaczenie ma ich konstrukcja, rodzaj podłoża i umiejętność bezpiecznego poruszania się w takim terenie.
Śmiertelne wypadki pod Zawratem. Co wydarzyło się 3 i 6 października?

Pierwszą z opisanych tragedii odnotowano w sobotę, 3 października. Przed południem świadkowie zgłosili upadek turysty na szlaku prowadzącym na Zawrat. Gdy ratownicy dotarli na miejsce śmigłowcem, przejęli od świadków resuscytację poszkodowanego.
Mężczyzna został przetransportowany do szpitala w Zakopanem. Niestety, mimo prowadzonej akcji ratunkowej, zmarł.
Tego samego dnia ratownicy pomagali również turyście, który spadł w rejonie Koziej Przełęczy i doznał licznych, poważnych obrażeń. Śmigłowiec zabrał go do szpitala w ciężkim stanie. W Żlebie Kulczyńskiego doszło natomiast do upadku dwóch kolejnych osób. W tym przypadku skończyło się na powierzchownych obrażeniach.
Druga śmiertelna tragedia wydarzyła się we wtorek, 6 października.
Ratownicy otrzymali zgłoszenie o kobiecie, która spadła po śniegu w Zawratowym Żlebie. Załoga śmigłowca natychmiast skierowała się w ten rejon. Na miejscu rozpoczęto resuscytację, kontynuowaną również podczas transportu. Kobieta zmarła w szpitalu.
Oba śmiertelne zdarzenia miały miejsce w rejonie Zawratu, ale w różnych dniach. TOPR uwzględnił je w jednym raporcie, pokazując skalę zagrożenia na wysokogórskich szlakach.
Kozia Przełęcz i Szpiglasowa Przełęcz. Kolejni turyści potrzebowali pomocy
Między tragicznymi zdarzeniami ratownicy prowadzili kolejne trudne akcje. W niedzielę, 4 października, turysta poślizgnął się na śniegu pod Kozią Przełęczą i spadł do Koziej Dolinki. Został przetransportowany do szpitala nieprzytomny, w stanie krytycznym.
W poniedziałek śmigłowiec ewakuował dwoje turystów, którzy utknęli na stromym śniegu pod Kozią Przełęczą. Tego dnia pomocy potrzebowała również kobieta, która podczas zejścia ze Szpiglasowej Przełęczy potknęła się i doznała urazu twarzy.
Seria interwencji nie zakończyła się na tych zdarzeniach. W środę, 7 października, ratownicy transportowali do szpitala kobietę z poważnymi obrażeniami po upadku w kierunku Koziej Dolinki. Niedługo później pod Szpiglasową Przełęczą pomagali innej turystce, która po upadku na śniegu doznała urazów głowy i kręgosłupa.
Wiele z tych sytuacji zaczynało się podobnie: od poślizgnięcia, po którym turysta tracił możliwość zatrzymania się na stromym zboczu.
Raczki czy raki? Różnica, która w górach ma ogromne znaczenie
Raczki i raki bywają ze sobą mylone, choć służą do poruszania się w odmiennych warunkach. Problem pojawia się wtedy, gdy sprzęt odpowiedni na oblodzoną leśną ścieżkę zostaje zabrany na strome, twarde pole śnieżne.
- Raczki turystyczne – lekkie nakładki z niewielkimi kolcami, przydatne na łatwych, niezbyt stromych trasach z ubitym śniegiem lub oblodzeniem. Nie są przeznaczone do pokonywania stromych, eksponowanych stoków.
- Raki – sprzęt wyposażony w odpowiednio ukształtowane zęby, w tym przednie, umożliwiające poruszanie się w trudniejszym terenie śnieżnym i lodowym. Muszą być właściwie dopasowane do odpowiednio sztywnych butów.
- Czekan – służy między innymi do asekuracji i prób zatrzymania poślizgu. Skuteczne użycie wymaga wcześniejszego treningu.
- Kask – chroni głowę przed częścią urazów spowodowanych uderzeniami i spadającymi przedmiotami, ale nie zapobiega samemu upadkowi.
TOPR wyraźnie podkreśla również znaczenie umiejętności. Sam zakup raków i czekana nie sprawia, że trudny szlak staje się bezpieczny.
Dowodzi tego także interwencja z 6 października pod Szpiglasową Przełęczą. Ratownicy ewakuowali stamtąd turystę, który miał raki i czekan, lecz utknął poza szlakiem na eksponowanej półce i nie potrafił samodzielnie się wycofać.
Wniosek jest istotny: właściwe wyposażenie zmniejsza ryzyko, ale nie zastępuje doświadczenia ani oceny własnych możliwości.
TPN ostrzega przed weekendem. Gdzie warunki są najtrudniejsze?
Tatrzański Park Narodowy w komunikacie turystycznym ostrzega, że warunki w wyższych partiach Tatr są bardzo trudne. Szczególnie niebezpiecznie jest powyżej około 2000 metrów n.p.m., na północnych stokach oraz w miejscach zacienionych.
W tych rejonach zalega twardy, zmrożony śnieg i występują oblodzenia. Dodatkową trudność stanowi silny wiatr.
Nie oznacza to, że każdy szlak w Tatrach jest obecnie tak samo niebezpieczny. Na niżej położonych trasach TPN zwraca uwagę przede wszystkim na mokre i błotniste podłoże. Warunki mogą się jednak zmieniać wraz z wysokością, ekspozycją stoku i temperaturą.
Park przypomina, że wycieczki w wyższe partie wymagają doświadczenia w turystyce zimowej, odpowiedniego obuwia, raków, czekana i kasku oraz umiejętności korzystania z tego wyposażenia.
Planujesz wyjście w Tatry 10 lub 11 października? Sprawdź pięć rzeczy

Przygotowanie do weekendowej wycieczki nie powinno ograniczać się do sprawdzenia prognozy dla Zakopanego. Temperatura w mieście nie pokazuje, czy kilkaset metrów wyżej szlak jest pokryty lodem.
- Sprawdź komunikat TPN tuż przed wyjściem. Zwróć uwagę na warunki na szlakach, ostrzeżenia i ewentualne utrudnienia. Informacje mogą się zmienić nawet między wieczornym planowaniem a porannym wyjściem.
- Oceń trasę, a nie tylko jej długość. Krótki odcinek ze stromym, oblodzonym podejściem może być znacznie trudniejszy niż dłuższa wycieczka doliną.
- Nie zastępuj raków raczkami. Jeżeli trasa wymaga pełnego zimowego wyposażenia, a nie masz sprzętu lub umiejętności, wybierz inny cel.
- Zaplanuj powrót przed zmrokiem. W TPN od 1 marca do 30 listopada obowiązuje zakaz poruszania się po szlakach od zmierzchu do świtu.
- Poinformuj kogoś o planie wycieczki. Przekaż trasę i przewidywaną godzinę powrotu. Zabierz naładowany telefon oraz odzież na wypadek gwałtownego pogorszenia pogody.
Jeśli warunki okażą się trudniejsze niż przewidywano, bezpieczniejsze może być wycofanie się, zanim wejdziesz w stromy i eksponowany teren. Nie warto jednak próbować ryzykownego zejścia za wszelką cenę, gdy nie ma już bezpiecznej drogi odwrotu.
Jak wezwać TOPR w razie wypadku?
Jeżeli dojdzie do wypadku, poważnego urazu lub sytuacji bezpośrednio zagrażającej życiu, pomoc można wezwać pod numerami:
- 985 – numer ratunkowy TOPR;
- 601 100 300 – telefon alarmowy TOPR;
- 112 – ogólny numer alarmowy.
Podczas zgłoszenia należy możliwie dokładnie opisać miejsce zdarzenia, liczbę poszkodowanych, ich stan oraz panujące warunki. Jeśli telefon pozwala odczytać współrzędne lokalizacji, warto przekazać je ratownikom.
Nie należy podejmować działań, które mogą spowodować upadek kolejnych osób. Jeśli teren jest zbyt niebezpieczny, trzeba poinformować służby o własnym położeniu i postępować zgodnie z ich wskazówkami.
Październikowe wypadki w Tatrach pokazują, jak szybko jesienna wycieczka może przerodzić się w akcję ratunkową. Najnowszy raport TOPR nie jest jedynie podsumowaniem minionych dni. To ostrzeżenie dla wszystkich, którzy w najbliższy weekend zamierzają ruszyć na wysokogórskie szlaki.
Przed wyjściem warto ponownie sprawdzić aktualny komunikat TPN i dopasować trasę do rzeczywistych warunków, a nie do tych, których spodziewamy się jesienią.
Planując jesienne wyprawy, warto też sprawdzić, gdzie w 2026 roku można zbierać grzyby i jak upewnić się, że w lesie nie obowiązuje zakaz wstępu.
1 komentarz