Interwencja trwała krótko i początkowo wydawało się, że na tym sprawa się skończy. Arkadiusz Milik został zatrzymany przez policjantów w centrum Warszawy po manewrach zarejestrowanych na nagraniu, ale nie dostał mandatu ani punktów karnych. Funkcjonariusze poprzestali na pouczeniu, informuje sportowynews.pl.
Pięć dni później sytuacja wygląda już inaczej. 30 września warszawska policja poinformowała, że po przeanalizowaniu dokumentacji będą prowadzone dalsze czynności, a zgromadzony materiał ma posłużyć do skierowania do sądu wniosku o ukaranie kierowcy.
To ważna różnica: Milik nie został jeszcze ukarany za wykroczenia widoczne na całym nagraniu. Sprawa przestała jednak kończyć się na samym pouczeniu.
Co wydarzyło się 25 września w Warszawie?
🇵🇱 Arkadiusz Milik został zatrzymany przez policję po złamaniu przepisów drogowych.
— Newsy.Sportu (@Newsy_Sportu) September 30, 2026
Napastnik miał wyprzedzać na podwójnej ciągłej i przejściu dla pieszych, a później przejechać na czerwonym świetle. Łącznie groziło mu 35 punktów karnych i utrata prawa jazdy.
Policjanci… pic.twitter.com/KyXi5r70uR
Do zdarzenia doszło w piątek, 25 września, kilka minut po godz. 12 na placu Powstańców Warszawy. Według materiału opublikowanego przez „Fakt”, Arkadiusz Milik prowadził Mercedesa klasy G.
Na nagraniu widać samochód przekraczający podwójną linię ciągłą i wyprzedzający inne pojazdy w rejonie przejścia dla pieszych. Co istotne, tuż za autem znajdował się oznakowany radiowóz.
Policjanci ruszyli za Mercedesem i zatrzymali kierowcę. Sama interwencja trwała jednak bardzo krótko. Jak przekazał mediom Jakub Pacyniak z Komendy Policji Warszawa-Śródmieście, funkcjonariusze zastosowali wobec kierującego art. 41 Kodeksu wykroczeń, czyli poprzestali na zwróceniu uwagi.
„Funkcjonariusze nie zawsze muszą karać” – wyjaśniała po pierwszej interwencji warszawska policja.
Milik odjechał bez mandatu i bez punktów karnych. Według nagrania opublikowanego przez „Fakt” na tym jednak nie zakończyła się jazda naruszająca przepisy – kilka skrzyżowań dalej Mercedes miał przejechać również na czerwonym świetle.
| Moment | Co się wydarzyło |
|---|---|
| 25 września, około południa | Mercedes prowadzony przez Milika został nagrany podczas manewrów w centrum Warszawy |
| Przed interwencją | Na materiale widać przekroczenie podwójnej linii ciągłej i wyprzedzanie w rejonie przejścia dla pieszych |
| Kontrola policji | Funkcjonariusze zatrzymali kierowcę, ale zastosowali pouczenie zamiast mandatu |
| Po kontroli | Według opublikowanego nagrania samochód miał później przejechać na czerwonym świetle |
| 30 września | Policja poinformowała o dalszych czynnościach i planowanym skierowaniu materiału do sądu |
Dlaczego Milik nie dostał mandatu od razu?
Sam fakt, że policjant widzi wykroczenie, nie oznacza w każdej sytuacji obowiązku wystawienia mandatu. Kodeks wykroczeń przewiduje możliwość zastosowania środków oddziaływania wychowawczego, między innymi pouczenia czy zwrócenia uwagi.
To właśnie z tej możliwości skorzystali funkcjonariusze podczas pierwszej interwencji. Prawnie pouczenie było więc możliwe. Dyskusję wywołało coś innego – charakter wykroczeń widocznych na nagraniu.
Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych należy do wysoko punktowanych naruszeń. Policja w innych sprawach tego rodzaju stosuje mandat 1500 zł oraz 15 punktów karnych. Taka wysokość sankcji wynika z obowiązującego taryfikatora i była potwierdzana także w tegorocznych komunikatach policji.
Dlatego krótkie pouczenie zwróciło uwagę mediów. Samo nagranie zaczęło być szeroko publikowane 29 września, a dzień później pojawił się nowy komunikat służb.
30 września nastąpił zwrot. Policja chce skierować sprawę do sądu
W związku z zachowaniem na drodze kierowcy osobowego Mercedesa, do którego doszło 25 września br. w centrum Warszawy, Komendant Rejonowy Policji Warszawa I, po przeanalizowaniu dokumentacji, podjął decyzję o przeprowadzeniu dalszych czynności w sprawie wykroczeń przeciwko…
— Policja Śródmieście (@Policja_Srodm) September 30, 2026
Najważniejsza informacja pojawiła się w środę, 30 września. Komendant Rejonowy Policji Warszawa I po analizie dokumentacji zdecydował o przeprowadzeniu dalszych czynności dotyczących wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w ruchu drogowym.
Sprawę opisują między innymi Polsat Sport oraz media śledzące wydarzenia w Warszawie.
„Zgromadzony materiał będzie podstawą do skierowania do właściwego sądu wniosku o ukaranie kierowcy” – przekazała policja.
To zdanie właściwie zmienia charakter całej historii. Pierwsza interwencja zakończyła się pouczeniem, ale nie oznacza ono obecnie definitywnego zamknięcia sprawy.
Nie należy jednak wyciągać z komunikatu wniosku, że Milik już został ukarany. Wniosek o ukaranie rozpoczyna kolejny etap. To sąd oceni materiał, kwalifikację poszczególnych zachowań i ewentualną odpowiedzialność kierowcy.
Jakie kary przewidują przepisy za zachowania widoczne na nagraniu?
Tu trzeba oddzielić dwie rzeczy: standardowe sankcje wynikające z taryfikatora mandatów od kary, którą może ostatecznie wymierzyć sąd.
| Zachowanie | Standardowa sankcja mandatowa | Punkty karne |
|---|---|---|
| Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych lub bezpośrednio przed nim | 1500 zł | 15 |
| Przekroczenie podwójnej linii ciągłej | 200 zł | 5 |
| Niestosowanie się do czerwonego światła | 500 zł | 15 |
Gdyby wszystkie trzy zachowania zostały ostatecznie przypisane jednemu kierowcy w sposób odpowiadający przedstawionemu wyżej taryfikatorowi, mówilibyśmy o bardzo dużej liczbie punktów.
Ale proste dodanie 15 + 5 + 15 nie jest jeszcze odpowiedzią na pytanie, jaka kara rzeczywiście spotka Arkadiusza Milika.
Nie wiadomo bowiem jeszcze, które dokładnie zachowania policja obejmie wnioskiem do sądu i jak zostaną one zakwalifikowane. Nie znamy również aktualnego stanu konta punktowego piłkarza.
Czy Arkadiusz Milik może stracić prawo jazdy?
W części publikacji pojawia się stwierdzenie, że za wykroczenia widoczne na nagraniu Milik „straciłby prawo jazdy”. To zrozumiały skrót, ale procedura jest bardziej złożona.
Według aktualnych informacji rządowych kierowca posiadający prawo jazdy dłużej niż rok, który przekroczy limit 24 punktów, jest kierowany na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji oraz badanie psychologiczne. Dopiero niezaliczenie wymaganych procedur prowadzi do cofnięcia uprawnień.
Inne zasady dotyczą osoby posiadającej pierwsze prawo jazdy krócej niż rok – w takim przypadku limit wynosi 20 punktów.
Dlatego na obecnym etapie nie można uczciwie napisać, że Milik „traci prawo jazdy”. Można natomiast powiedzieć, że jeśli sąd potwierdzi wykroczenia, a liczba przypisanych punktów przekroczy ustawowy limit, mogą pojawić się dalsze konsekwencje administracyjne dotyczące uprawnień do kierowania.
Nagranie okazało się kluczowe
W całej sprawie najbardziej nietypowe jest to, jak bardzo sytuacja zmieniła się po kilku dniach. Pierwsza reakcja zakończyła się krótką kontrolą i pouczeniem. Następnie nagranie trafiło do mediów, stało się szeroko komentowane, a dokumentacja została ponownie przeanalizowana przez przełożonych.
30 września policja przekazała już wprost, że materiał ma być podstawą do wniosku o ukaranie.
Nie oznacza to jeszcze rozstrzygnięcia sprawy. Pokazuje jednak, że decyzja patrolu podjęta 25 września nie zamknęła kwestii zachowania kierowcy na warszawskich ulicach.
Co wiadomo na pewno, a na co trzeba jeszcze poczekać?
- Wiadomo: policjanci zatrzymali Milika 25 września i początkowo zastosowali wobec niego pouczenie.
- Wiadomo: na opublikowanym nagraniu zarejestrowano zachowania mogące stanowić kilka wykroczeń drogowych.
- Wiadomo: 30 września komendant podjął decyzję o dalszych czynnościach.
- Wiadomo: policja zapowiedziała skierowanie do właściwego sądu wniosku o ukaranie kierowcy.
- Nie wiadomo jeszcze: jaka dokładnie kwalifikacja wykroczeń znajdzie się we wniosku i jakie rozstrzygnięcie wyda sąd.
- Nie wiadomo: ile aktywnych punktów karnych Milik miał przed zdarzeniem.
To właśnie ostatnie dwa elementy zdecydują, czy historia zakończy się jedynie karą finansową i punktami, czy pociągnie za sobą także konsekwencje dotyczące prawa jazdy.
Na dziś najważniejsza zmiana jest więc konkretna: pouczenie z 25 września nie kończy już sprawy, a materiał dotyczący zachowania Arkadiusza Milika ma zostać oceniony przez sąd.
Warto też sprawdzić, co debiut Katarzyny Kawy w głównej drabince w Pekinie oznacza dla jej pozycji w rankingu WTA.
1 komentarz